Babskie Bielsko
Pierwszy na Podbeskidziu!

Kobi­eta bierna sek­su­al­nie to założe­nie kul­tur­owe – roz­mowa z Agatą Loewe

Czym jest dla nas sek­su­al­ność? Jak o niej roz­maw­iać? Jak naw­iązać kon­takt z włas­nym ciałem? Odpowiedź na te i inne pyta­nia będziemy miały okazję poz­nać już wkrótce. Wszys­tko to za sprawą sek­suolożki — Agaty Loewe, która wraz z sex coachem Martą Niedźwiecką w dni­ach 21 — 23 marca poprowadzi w Biel­sku warsz­taty #Kobieta#Ciało#Seks. Tym­cza­sem Agata opowiedzi­ała nam, jak to jest z sek­su­al­noś­cią jako tabu, z tol­er­ancją i nietol­er­ancją, z sek­su­alną ( r )ewolucją Polaków… Czy „Nim­fo­manka” to dobry film? Po co komu warsz­taty sek­su­al­ności? Przeczy­ta­j­cie same!

Kinga Motyka: Czy uważasz, że temat sek­su­al­ności i seksu jest dla nas nadal tem­atem tabu?

Agata Loewe: Uważam, że obec­nie w Polsce dzieje się dużo, jeżeli chodzi o sek­su­al­ność. Niestety tylko w specy­ficznych krę­gach, czyli wśród osób, które już zde­cy­dowały się wejść na „drogę poszuki­wa­nia”. Są takie osoby, które w wyniku sytu­acji życiowych zagłębiły się w tę tem­atykę i są w stanie z własną i cudzą sek­su­al­noś­cią pra­cować. Niestety nadal jest to nisza. W dal­szym ciągu Pol­ska ma ogromny prob­lem z sek­su­al­noś­cią. Szczegól­nie teraz, w związku z pojaw­ie­niem się tylu kon­trow­er­sji dookoła tego, czym jest/​nie jest gen­der. Wszys­tkie tem­aty wrzuca się do jed­nego worka, a osoby które zaj­mują się sek­sem i edukacją sek­su­alną, są nieustan­nie pod ostrza­łem. To wszys­tko powoduje, że się cofamy, ale mam nadzieję, że w przyszłości przyspieszymy i ten rozwój będzie dynamiczny.

K.M.: Nasze pode­jś­cie do seksu jest więc wciąż wypaczane?

A.L.: Seks można przed­staw­iać jako coś niebez­piecznego, czego należy się bać. Można ludzi zniechę­cać, szczegól­nie ludzi młodych, straszyć niech­cianą ciążą i infekc­jami przenos­zonymi drogą płciową, ale w ostate­cznym rozra­chunku to nie przynosi dobrych rezul­tatów. Gdy już decy­du­jemy się na akty­wność sek­su­alną, to po tych negaty­wnych komu­nikat­ach cały czas żyjemy w lęku — a co, jeśli osoba, z którą dzie­limy naszą sek­su­al­ność, okaże się nieod­powied­nia i jakie będą tego kon­sek­wencje? Zapom­i­namy przy tym o całej sferze, jaką jest czer­panie przy­jem­ności z seksu, dbanie o zad­owole­nie w naszych relac­jach. Mamy poczu­cie, że tym sek­sem nie można się w sposób świadomy bawić.

K.M.: To jedna z rzeczy, które chci­ałabyś zmienić?

A.L.: Zaj­muję się zawodowo pro­mocją pozy­ty­wnej sek­su­al­ności, czyli pode­jś­ciem, które mówi, że w sferze sek­su­al­nej wszys­tko jest doz­wolone pod warunk­iem, że part­nerzy wyrażają na to świadomą zgodę. Jeżeli decy­du­jemy się np. na seks analny, to wiemy jak się do tego przy­go­tować w sposób bez­pieczny, ale przede wszys­tkim obie strony muszą się zgodzić na ten rodzaj akty­wności seksualnej.

K.M.: Czy dziś młodzi ludzie mają więk­szą świado­mość sek­su­alną niż ich rodz­ice? Czy może jest tak, że wszędzie tego seksu mamy pełno, ale świado­mość sek­su­alna jest sto­sunkowo niska?

Absolwentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie oraz Institute for Advanced Studies of Human Sexuality w San Francisco, gdzie uzyskała tytuł Doctor of Human Sexuality, kontynuuje studia w kierunku uzyskania Ph.D. Specjalizuje się w badaniach nad płcią, orientacją seksualną, preferencjami seksualnymi i identyfikacjami płciowymi oraz alternatywnymi stylami życia. Zajmuje się pracą na rzecz promocji Ruchu Pozytywnej Seksualności.A.L.: O tym się sporo mówi przy okazji tem­atu sek­su­al­iza­cji młodzieży, ponieważ ekspozy­cja pro­duków „okołosekual­nych” (choćby w formie mass mediów – emi­towanie teledysków) na pewno jest dziś o wiele sil­niejsza. Mamy dostęp do mediów: telewizja, Inter­net… Gwiazdy starają się szokować, bo im bardziej ekstrawa­gancki pomysł, tym więk­szy rozgłos. Niestety nie idzie za tym równole­gle edukacja sek­su­alna. Nikt młodzieży nie tłu­maczy, że to jest tyko pewien rodzaj zabawy kon­wencją. Teraz mamy modę na sek­su­al­ność bardziej wyek­sponowaną, bardziej nagą i odważną. Dochodzi do pewnego auto przy­musu, wydaje nam się, że tak ta sek­su­al­ność powinna wyglą­dać. Zapom­i­namy o tym, że zanim dojdzie do seksu, potrzebna jest komu­nikacja, poczu­cie bez­pieczeństwa, aser­ty­wność. W kra­jach, gdzie edukacja sek­su­alna zaczyna się dużo wcześniej, jest dużo więk­sza prewencja zarówno jeśli chodzi o zapo­b­ie­ganie infekcjom, jak i niech­cianym ciążom, ale to, o co chodzi w edusek­sie, to decy­dowanie o sobie, za siebie i dla siebie Inaczej wygląda również wchodze­nie w relacje sek­su­alne wśród młodzieży. Oso­biś­cie nie zaj­muję się ludźmi bardzo młodymi. Od szes­nastu lat wzwyż — owszem. Pracuję nato­mi­ast w Kam­panii Prze­ciw Homo­fo­bii, gdzie udzielam kon­sul­tacji. Zgłaszają się tam do mnie osoby młode, nie ze stricte sek­su­al­nymi prob­le­mami, ale związanymi np. z „com­ing outem”, z tym jak poroz­maw­iać o swo­jej ori­en­tacji z rodzi­cami, albo jeśli stają się ofi­arami prze­mocy homofobicznej.

K.M.: A jeżeli mówimy o homosek­su­al­izmie, to jak wygląda sprawa tol­er­ancji? Mamy prze­cież pana Biedro­nia w Sejmie, zdawać by się mogło, że jesteśmy tol­er­an­cyjnym narodem…

A.L.: Poziom tol­er­ancji deklaraty­wnie rośnie, ale na poziomie postaw, w takich pry­wat­nych roz­mowach, jest coś takiego, jak poli­ty­czna poprawność. Jed­nak za tym nie idzie edukacja i asymi­lacja społeczna – pokazanie, że jesteśmy różni, ale mamy wspólne cele i musimy o siebie dbać jako o społeczeństwo. Dodatkowo mamy taki his­to­ryczny rys – kseno­fo­biczny, związany z różnymi nar­o­dowymi kon­cepc­jami. Homo­fo­bia świet­nie się tu wpisuje, homosek­su­al­ność jako ten obcy, który przyszedł do nas z zewnątrz. W niek­tórych krę­gach uważa się, że bycie prawdzi­wym Polakiem jest równoz­naczne z nieak­cep­towaniem pewnych grup społecznych. Nie chodzi tylko o osoby homosek­su­alne, ale iludzi innych wyz­nań, innej nar­o­dowości, innego koloru skóry. Jesteśmy bardzo homogenicznym społeczeńst­wem, nie jest tak jak np. w Lon­dynie, gdzie wychodz­imy na ulicę i mamy ludzi w różnych stro­jach, o różnych kolorach skóry. A może poroz­maw­iamy o czymś przyjemniejszym?

K.M.: Z przy­jem­noś­cią (śmiech).

A.L.: Właśnie ostat­nio dostałam zaprosze­nie do debaty „Czy seks jest tem­atem tabu?” O co już zapy­tałaś, ale cały czas się nad tym bardzo inten­sy­wnie zastanawiam…

K.M.: Jakie wnioski?

A.L.: No właśnie ciężko jest mi się wypowiadać całkiem obiek­ty­wnie. Żyję w takim środowisku, gdzie wszyscy się tym tem­atem zaj­mują. Często bywamy sfrus­trowani, ale gdy jedna osoba pada, wszyscy ją pod­nosimy i staramy się iść do przodu. Ja pochodzę z Biel­ska i cza­sem, gdy wracam i opowiadam różnym (niew­ta­jem­nic­zonym) osobom, czym się zaj­muję, jest to dla moich zna­jomych abstrakcją… Przy­pom­i­nam sobie wtedy, ile jeszcze jest do zrobienia.

K.M.: Stąd pomysł na warsz­taty w Bielsku?

A.L.: Tak… W ogóle zas­tanaw­iałam się nad tym, skąd bierze się lęk przed tem­atami związanymi z sek­su­al­noś­cią. Wydaje mi się, że ludzie, którzy są świadomi, są trud­niejsi do kon­trolowa­nia, dlat­ego może ist­nieje taki lęk społeczny – choćby w kon­tekś­cie wspom­i­nanego gen­der. Już od dłuższego czasu planowałam takie warsz­taty dla kobiet. Wcześniej wspól­nie z Karo Aqua­bal prowadz­iłyśmy tego typu warsz­taty koe­duka­cyjne, mówiłyśmy o tym, czym jest seks, jak powró­cić trochę do korzeni, naw­iązać kon­takt ze swoim ciałem. Nie muszę łapczy­wie czekać na to, aż ktoś mnie przy­tuli, wystar­czy cza­sem, że ja siebie sama przy­tulę i przy­pomnę sobie o tym jak to jest miło być dotykanym.

Jestem osobą sto­sunkowo młodą w swoim zawodzie. Zawsze uważałam się za otwartą sek­su­al­nie. Sek­sem intere­sowałam się od cza­sów liceum i początków „Bravo Girl”, ale to, jaki przełom nastąpił we mnie po uczest­nictwie w podob­nych warsz­tat­ach, prze­rosło moje oczeki­wa­nia. Pier­wszy raz w warsz­tat­ach brałam udział będąc jeszcze na stu­di­ach, kiedy stu­diowałam sek­suologię. Pamię­tam, że pomyślałam wtedy – jest jeszcze tyle rzeczy, o których ja nie wiedzi­ałam, o których nie miałam zielonego poję­cia. Było ze mną wiele kobiet w różnym wieku: 50-​latki, 40-​latki, 30– latki, ja sama miałam 24 lata. Wszys­tkie byłyśmy w takim samym szoku, że nikt wcześniej nas nie uczył, jak mieć kon­takt z włas­nym ciałem, z samą sobą, jak spo­jrzeć na siebie nagą w całej okaza­łości. Jak możemy oczeki­wać, że nasz part­ner czy part­nerka w jakiś mag­iczny sposób odgadną, co nam się podoba, skoro sami tego nie wiemy? Ist­nieje takie założe­nie kul­tur­owe, że kobi­eta powinna być bierna sek­su­al­nie, powinna być niedoświad­c­zona, powinna być uległa, powinna, powinna, powinna… I część kobiet rzeczy­wiś­cie się w ten model świet­nie wpa­sowuje, ale co z tymi, którym to nie odpowiada? Do nas na warsz­taty trafi­ają właśnie te kobi­ety, u których się ten model nie sprawdził.

Tak pow­stał pomysł warsz­ta­towy, wspól­nie z Martą postanow­iłyśmy stworzyć takie warsz­taty, które nazwałyśmy „Kobi­eta Ciało Seks”, gdzie trochę na części pier­wsze rozkładamy te trzy słowa. Jest oczy­wiste, że mamy kobi­etę, ciało i seks, ale gdy siadamy w kręgu i zaczy­namy ćwiczenia warsz­ta­towe, zada­jemy sobie pyta­nia, czym jest dla nas kobiecość. Co dla mnie oznacza ciało i czym jest ono dla mnie? Każda wyobraża sobie coś innego. Jedna widzi tylko swój wielki tyłek, inna brak tali, a jeszcze inna zmarszczki wokół oczu… Okazuje się, że ciało dla każdej z nas oznacza coś innego i ist­nieje wiele jego części, od których bardzo łatwo się odci­namy. Często nasza mied­nica jest takim obszarem, o którym wiemy, że jest, ale jeżeli już go uży­wamy, to w sposób nieświadomy. No i trze­cią rzeczą jest ta sek­su­al­ność, bo jeżeli o kobiecości – jakakol­wiek by ona nie była – i ciele zaczy­namy już roz­maw­iać, widz­imy jaki to ma ogromny wpływ na sek­su­al­ność właśnie. Widz­imy jaki wpływ mają te dwa czyn­niki na nasze potrzeby, które wraz z wiekiem, macierzyńst­wem czy innymi wydarzeni­ami z naszego życia schodzą na plan drugi. Koniec studiów — stres, nowa praca – stres, macierzyństwo – stres i w tym wszys­tkim zapom­i­namy o sobie, o swoich potrze­bach. Tak mniej więcej pow­stał pomysł na coach­ing. Chcemy żeby to nie było intruzy­wne, staramy się prze­jść z poziomu mózgu trochę do serca i też sku­pi­amy się na obszarze mied­niczym, żeby poczuć gdzie jesteśmy zablokowane. To wszys­tko odbywa się w przy­jaznej atmos­ferze – gadamy, tańczymy, medy­tu­jemy, trochę ruchu, trochę procesowania.

K.M.: W jakim wieku prze­ważnie są kobi­ety, które zgłaszają się do Was na warsztaty?

A.L.: Od stu­den­tek po panie w wieku 40+… Przy­chodzą do nas singielki, kobi­ety w wielo­let­nich związkach, po roz­wodach. Tak naprawdę wiek tutaj nie gra nadrzęd­nej roli, każda z nas może mieć inną motywację. Chodzi o to, że z wiekiem się do wielu rzeczy przyzwycza­jamy i zaczy­namy je ignorować, więc musimy się zas­tanowić skąd dany prob­lem się wziął. Musimy się zwró­cić do komu­nikatów z dzieciństwa, jakie miałyśmy o kobiecości, ciele i sek­su­al­ności. Często te przeko­na­nia w nas żyją, stają się naszymi fundamentami.

K.M.: Myślę, że kobi­ety, które decy­dują się na takie warsz­taty, muszą posi­adać już pewien poziom świado­mości, przeczuwać, że coś jest nie tak…

A.L.: Niekoniecznie, często kobi­ety, które do nas przy­chodzą, decy­dują się na to z czys­tej cieka­wości albo towarzyszą przy­jaciółce — i to też jest ok. Ważné, że pozwalają sobie na tę cieka­wość. Zawsze mówię, że przez te warsz­taty wkraczają na „ścieżkę świado­mości” i od tej pory już zawsze będą wiedzi­ały gdzie szukać pro­fesjon­al­nej pomocy, ale też jak szukać wspar­cia u innych kobiet. Zdawałoby się, że dużo roz­maw­iamy na temat seksu wśród przy­jaciółek, plotku­jemy, śmiejemy się, zwierzamy się sobie. Niestety to nie jest ten sam poziom głębokości, który zapew­ni­ają warsztaty.

K.M.: Może jest też tak, że try­wial­izu­jemy i degradu­jemy temat seksu w towarzys­t­wie, bo tak naprawdę nie potrafimy w sposób szcz­ery i głęboki roz­maw­iać o sek­sie, boimy się wyk­luczenia z towarzystwa.

A.L.: Zdarza się na przykład, że w naszym życiu sek­su­al­nym dzieje się coś, co nie wpisuje się w pewne normy, „nie nadaje się” na roz­mowy z koleżankami, jest to naszym zdaniem wsty­dliwe, cho­ciaż tak naprawdę nie musi takie być w rzeczy­wis­tości. Jesteśmy jed­nak społeczeńst­wem oce­ni­a­ją­cym i cza­sem coś, co jed­nym zdawać się będzie szczytem zep­su­cia, dla innych będzie szczytem nat­u­ral­nej przyjemności.

K.M.: A co myślisz o „Nim­fo­mance” von Tri­era? Według mnie film spotkał się z zaskaku­jąco pozy­ty­wnym przyję­ciem w Polsce. Może to znak rodzą­cych się w naszym społeczeńst­wie przemian?

A.L.: To się zmienia, tylko pytanie, czy znów na poziomie deklaraty­wnym, czy w rzeczy­wis­tości. Trzeba się zas­tanowić, jaki jest powód ku temu, że dziew­czyny decy­dują się na bardziej akty­wne życie sek­su­alne. Ja widzi­ałam do tej pory tylko pier­wszą część „Nim­fo­manki” i po tej pier­wszej części byłam prz­er­ażona, nie odbier­ałam tej bohaterki jako kobi­ety szczęśli­wej ze swej sek­su­al­ności. Rysowała mi się bardziej jako osoba samotna, bardzo kom­pul­sy­wna, widać skom­p­likowaną relację z ojcem… Pomyślałam, że nim­fo­ma­nia po raz kole­jny nie jest ujęta w sposób pozy­ty­wny, tylko jako coś niebez­piecznego. Facet zna­j­duje ją zakr­waw­ioną na środku ulicy… Ale już mnie uspokoiła koleżanka, że po części drugiej zrozu­miem, o co chodz­iło reży­serowi. Jestem zatem spoko­jniejsza, bo gdy wyszłam z kina, czułam się psy­chicznie zmęc­zona i przes­traszona, ile tem­atów jeszcze trzeba nam przegadać.

K.M.: Dziękuję za roz­mowę w imie­niu swoim oraz czytel­niczek i czytel­ników Bab­skiego Biel­ska. Mam nadzieję, że spotkamy się niebawem w Bielsku!

Agatę Loewe zna­jdziecie tu: http://​agat​aloewe​.com/

O warsz­tat­ach w Bielsku-​Białej więcej może­cie dowiedzieć się TU.


Dołącz do newslet­tera
Firmy dla Ciebie
  1. Malou
  2. Gabi­net Odnowy Bio­log­icznej „Farma Piękna”
  3. Katarzyna Anderka. Kos­me­tyki organ­iczne. Pro­gram skutecznego odkwasza­nia i odchudza­nia organizmu
Reklamy
Nasze Akcje

Partnerzy Babskiego Bielska

Organizatorki

Studio Mikstura
Redakcja Babskie Bielsko:
11 Listopada 60-62 (I piętro pok. 107)
43-300 Bielsko-Biała
Tel +48 33 810 68 79
Kom +48 793 070 286
Email:

Kontakt

Email: redakcja@babskiebielsko.pl

 

Projekt i Wykonanie: Cyber Sky

.