Babskie Bielsko
Pierwszy na Podbeskidziu!

Row­erem przez świat. Tanie podróżowanie

Ostat­nio coraz częś­ciej mówi się o sposobach na tanie podróżowanie, pow­staje wiele blogów zaj­mu­ją­cych się tą tem­atyką — tanie loty, podróże autostopem, czy podróże row­erem. Te ostat­nie intere­sują mnie najbardziej, dwie pier­wsze metody sprawdz­iłam — są dobre, ale podroż row­erem (jak mi się wydaje) to coś więcej! To przełamy­wanie barier fizy­cznych, har­towanie ducha i poz­nawanie świata z innej strony.

Nigdy jeszcze nie odbyłam takiej podróży, ale już trenuję i mam ogromną nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się prze­jechać kilka­set lub kilka tysięcy kilo­metrów na row­erze. Tym­cza­sem znalazłam osoby, które mogą się pochwalić doświad­cze­niem w tej materii — to Karol i Szy­mon. Pier­wszy jest już „starym wyjadaczem” — jeżeli mogę się posłużyć takim stwierdze­niem — a drugi stawia pier­wsze kroki w rowerowych podróżach na długi dys­tans. Łączy ich pasja i deter­mi­nacja. Oboje zgodzili się opowiedzieć mi o swoich podróżach.

Karol Werner

Pochodzi z Rudy Śląskiej, stu­dent Politech­niki Śląskiej, autor bloga www​.kolem​si​etoczy​.pl

Kinga Motyka: Kiedy zrodził się pomysł na podróżowanie rowerem?

K.W.: Na stu­di­ach, kiedy zna­jomy rzu­cił propozy­cję wyjazdu w Alpy. Był to rok 2010. Plany ambitne oczy­wiś­cie szlag trafił. Kolega zrezyg­nował, a ja bałem się jechać na pier­wszą wyprawę sam. Tym sposobem prze­siedzi­ałem wakacje w domu, a w Alpy pojechałem dopiero w 2011. Taki mały pośl­izg w zdoby­wa­niu świata (śmiech).

K.M.: Która z Twoich wypraw była najbardziej wymagająca?

K.W.: Myślę, że także Alpy. Jako, że mój kom­pan z roku 2011 po trzech dni­ach się odłączył, dalej jechałem sam. Skoro już nie było się do kogo odezwać, prak­ty­cznie cały dzień jechałem robiąc ponad 120km. dzi­en­nie, co w połącze­niu z alpe­jskimi pod­jaz­dami nie jest takie proste. Pozostałe – Bałkany, Kaukaz, jak i Bliski Wschód, także były wyma­ga­jące ze względu na okres trwa­nia wyjazdu, ale jed­nak do Alp nie można porównywać.

K.M.: Co należy zro­bić zanim zde­cy­du­jemy się na daleką podróż rowerem?

K.W.: Jak się uczy — to poczekać na wakacje, jak pracuje — to zwol­nic z pracy. Ja na razie nie mam tego dylematu i czekam na ostat­nie wakacje w moim życiu, ale jak ktoś chce już jechać na „daleką” wyprawę, to praca może znacząco to utrud­niać (śmiech). No, chyba że dogada­cie się z pra­co­dawcą. W takiej podróży trzeba mieć zapas czasu, nigdy nie wiadomo, co nas może spotkać w trasie.

K.M.: Czy spo­tykałeś w swo­jej podróży kobi­ety na row­er­ach (tzn. takie, które również podróżowały)?

K.W.: Jasne, że tak. Kobi­ety jeżdżą same po wielu kra­jach, a nawet w podróże dookoła świata. Nie ma się czego bać, dro­gie panie! Nie musi­cie się nawet martwić o sprzęt. Jak coś się zep­suje, to na pewno zna­jdzie się dużo chęt­nych do pomocy. Jeżeli jesteś blon­dynką i jedziesz gdzieś, gdzie taki kolor znany jest tylko z filmów, to możesz być pewna, że będziesz robiła furorę (śmiech). Dziś tak naprawdę nie ma podzi­ału na męskie i żeńskie hobby czy sport, coraz więcej kobiet real­izuje się w takich dziedz­i­nach życia, które kiedyś były „zarez­er­wowane” dla mężczyzn.

K.M.: Który z kra­jów odwied­zonych do tej pory jest najbardziej przy­jaznym dla rowerzysty?

K.W.: O ile się nie mylę, odwiedz­iłem row­erem 22 kraje, i ciężko mi zro­bić tutaj jakiś rank­ing. Mogę napisać, który jest najm­niej przy­jazny (poza Pol­ską). W Tur­cji zde­cy­dowanie najm­niej przy­jem­nie. Jechal­iśmy wschod­nią częś­cią tego kraju (nie wiem, jak to wygląda w zachod­niej) i dzieci­aki w okre­sie wakacji let­nich nie mają do roboty zupełnie nic innego jak ciskanie kamieni w row­ery obwies­zone sak­wami. To takie ich hobby. Świet­nie się przy tym bawią, ale jest to jed­nak dość niebez­pieczne dla samego rowerzysty…

K.M.: Dlaczego prowadzisz bloga?

K.W.: Żeby mieć co poczy­tać na starość, kiedy kolana już nie będą pozwalały na jazdę row­erem. Żeby pokazać ludziom, że można podróżować po świecie za grosze. Żeby zwal­czać stereo­typy, które zaprzą­tają nasze umysły. Żeby pokazać, że Ser­bowie, Albańczycy, Irańczycy, Kur­dowie czy inni są nierzadko lep­szymi ludźmi od nas, a ich kraje równie bezpieczne.

Więcej o rowerowych przy­go­dach Karola może­cie przeczy­tać na jego blogu lub facebook’u: A więk­szą mi rozkoszą podróż niż przybycie.

Szy­mon Waluś

Mieszka w okoli­cach Żywca, od niedawna zaczął swoją przy­godę z podróżowaniem na rowerze.

Kinga Motyka: Jak zaczęła się Twoja przy­goda z rowerem?

S.W.: Tak naprawdę bardzo dawno, jako mały chło­piec jeźdz­iłem na row­erze sporo, nawet więcej niż powinienem (cza­sem przez to ole­wałem naukę), jako uczeń szkoły śred­niej zacząłem upraw­iać kolarstwo górskie, co spec­jal­nie nie dziwi, gdyż mieszkam w górach! Na stu­di­ach drogi moje i roweru rozeszły się na trochę, była szkoła, praca itp. Pół roku temu (po 8 lat­ach rozłąki) przeczy­tałem artykuł o małżeńst­wie, które przemierza świat na row­er­ach, planowali prze­jechać przez pustynię i mówili o swoich planach, niepoko­jach, celach… Poczułem, że znów chcę jeździć, ale już nie po górach, lecz gdzieś dalej, poz­nawać ludzi, przeżyć przy­godę… no i złożyłem sobie rower!

K.M.: Złożyłeś sobie rower? Sam?

S.W.: Nie do końca, nie ma się czym chwalić, ale nie ze wszys­tkim dawałem sobie radę. Kiedyś składałem row­ery sobie i kumplom, ale od tego czasu sprzęt (tech­no­log­icznie) znacznie się zmienił, poprosiłem zatem o pomoc innego zapaleńca rowerowego, który zaj­muje się tym zawodowo.

K.M.: Nie proś­ciej było kupić „gotowy rower”?

S.W.: Pewnie, że tak, ale ja chci­ałem mieć takie swoje dziecko, wybrać ramę, amortyza­tory, koła, cały osprzęt… Mam swoich fawory­tów wśród firm pro­duku­ją­cych sprzęt rowerowy. Jed­nak ludziom, którzy nie znają się na sprzę­cie i zaczy­nają swoją przy­godę z row­erem odradzam składanie (wychodzi drożej).

K.M.: Gdzie udałeś się w swoją pier­wszą daleką podróż i jakie są Twoje reflek­sje z tejże podróży?

S.W.: Moja pier­wsza „daleka” podróż to kilkud­niowy wypad do Pragi, 480 km. w jedną stronę. Chci­ałem odwiedzić przy­jaciółkę i zro­bić jej niespodziankę, ona chyba do samego końca nie wierzyła, że to zro­bię (śmiech). Tu muszę przyz­nać, że się przeliczyłem, podróż okazała się trud­niejsza niż myślałem, cały czas brakowało mi wody, zbyt mało iso­ton­iców, jed­nak taka podróż to spory wysiłek — samą wodą nie zaspokoisz prag­nienia. Jechałam prawe siedem­naś­cie godzin bez więk­szych prz­erw, jakieś 160 km. przed Pragą musi­ałem rozbić namiot (na dziko) i przes­pać się parę godzin. W drodze powrot­nej nato­mi­ast zła­pała mnie straszna ulewa, na szczęś­cie na to także bylem przy­go­towany… Wszys­tko dobrze się skończyło, jestem cały i już planuję kole­jną podróż!

K.M.: Gdzie?

S.W.: Myślę o Rumu­nii, ale czas pokaże…

K.M.: Co, jako początku­jący, możesz poradzić zaczy­na­ją­cym przy­godę z rowerowym podróżowaniem?

S.W.: Najważniejsze jest nastaw­ie­nie psy­chiczne, ja szcz­erze mówiąc nie trenowałem mocno przed pier­wsza wyprawą, ale jestem typem sportowca, reg­u­larnie upraw­iam inne dziedziny sportu, ale jeżeli ktoś zaczyna total­nie od zera, nawet kondy­cyjnie, to pole­ciłbym trenowanie, od krót­kich do coraz dłuższych dystansów.

Kinga Motyka


Dołącz do newslet­tera
Firmy dla Ciebie
  1. Malou
  2. Gabi­net Odnowy Bio­log­icznej „Farma Piękna”
  3. Katarzyna Anderka. Kos­me­tyki organ­iczne. Pro­gram skutecznego odkwasza­nia i odchudza­nia organizmu
Reklamy
Nasze Akcje

Partnerzy Babskiego Bielska

Organizatorki

Studio Mikstura
Redakcja Babskie Bielsko:
11 Listopada 60-62 (I piętro pok. 107)
43-300 Bielsko-Biała
Tel +48 33 810 68 79
Kom +48 793 070 286
Email:

Kontakt

Email: redakcja@babskiebielsko.pl

 

Projekt i Wykonanie: Cyber Sky

.